jezusicku (a.k.a a o winogronach zapomnij)
Nie wiem, czy to tylko Norwid, czy we wszystkich liceach tak jest, że się nie da.
No najzwyczajniej w świecie się nie da. Ani się tego przeżyć nie da, ani wytrzymać.. O ile lekcje geografii czy historii są jeszcze względnie ciekawe,
to na PO.. albo na WOKu.. wtedy się właśnie NIE DA. Nie da, nie da, nie da,nie da, nie da, nie da, nie da,nie da, nie da, nie da, nie da,nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da, nie da!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na korytarzach nie ma okien, w salach jest duszno, moja koleżanka się przepisała na biol chem, a ja jutro muszę śpiewać..
na historii zapytana o źródła historyczne odpowiadam ‘no te kamienie, co oni nimi wtedy ciepali’
CIEPALI. >.<’ (o reszcie zdania to już nie wspomnę )
dajcie mi jutro pałer, abym zaśpiwała Ave Maria
śrapatata.
dlatego zaopatrzyłam się w COGITO (:D no tak, wiem
), w którym czytałam artykuł ‘Jak przeżyć pierwszą klasę’ i który nijak ma sie do rzeczywistości. No i nie ma tam tam porad dotyczących np. tego, że pewna dziewczyna podrywa twojego męża (:D) i że mu musisz odwołać winogrona xd
Jutro jest jeden z gorszych dni.
Ale przynajmniej się wyspać mogę, wstanę dopiero o 6.30
)
ahh.. Valium in the sunshine (:
to jest piękne.
no i pierwszy raz w życiu nabrałam się na ten numer z klepaniem w ramię
ale za ten uśmiech ..
jestem pierdolnięta.
Filed under: Uncategorized | Leave a Comment
No Responses Yet to “jezusicku (a.k.a a o winogronach zapomnij)”